środa, 16 maja 2007
it's raining man..
własnie..pada i pada...no szlag cżłowieka może trafić...dopadł mnie spleen (w liceum zafascynowana byłam Baudleairem) winię za to moje postanowienie o ćwiczneiu wiecej niz dotychczas..czuje sie jak prawdopodobnie czuł si ten niennay chińczyk co go czołg rozjechał na aalcu tienanmen..kto by przypuszczał że mięsnie (ćwicozne!) tak bolą...ale dzis bedzie o jodze! moja trenerka to nie byle tko bo jest pokazywana na łódzkiej trójce3 razy w tygodniu za pięc 8 jak ćwiczy..(ak tak chdoze do najlepszych:) kobita ma z 40 a wygląda jak 20 latka..a ma dwójkę dzieci jendo w moim wieku...i ona jest taka wyciszona..miła..cąły czas się usmeceha..pocżatkwo myslaąłm ze to efekt substancji psychaktywnych..ale oni taka maja wszyscy!!!!!!!wczoraj robilsmy cos bardzo dziwnego przy ścnianie..na mnie pokazywała trenerka bo ja mam kiepska postawe (no ee wcale..... jak mi lekarz powieidzął ze mam tak krzywy kregosłup ze skoncze na wozku w wieku lat 40..nie no nie mam pojecia skad ta kiepska postawa?:P:)..wiec 5 laske mnie trzymało rzy ścianie a ja ise jak brian na krzyzu albo ofiara żołdackiej swawoli:)ja nie ma nic przeciwko dotykaniu ale jak znam lduzi!!!!!a nie 5 osób któe mnie przytrzymuje i poddusza!!!!!!!a reszta sali komentuje "hmm jedno bidor jej sie krzywi..ej ej bark opuśc bark...no nie no jak ona trzyma ta miednice?"..no wiec potem kazali nam we trojke robic ten asan i do mnie i do jeszcz jednej łamagi:) przydzieliła trenrka laske co to rok chdozi..ludzie ona sie tak samo sie cieszy ze wsyztkiego..była pokojna...jak na haju!!!!!!!!!!!!!!niesmaowite..licze ze po proku chodzeina tęz bede miła..spokojna..wyciszona....
poniedziałek, 14 maja 2007
waiting for the dark is all I can do..it's all i can do...
no i zaczęłam...nauke do obrony..pfuj pfuj...kiepsko to widze..jak to mozliwe ze na 3 roku historię mysli socjologicznej umiałam jak bilbei..na blache (no prawie na blache) a teraz nic nie pamietm no ni huja:)..pościagalam z netu co się dało...ale jakos duzo tego wyszło..może postawie tradycyjnie na waptliwej jakości urok osobisty ale boję sie ze wtedy moj promotro znowu powie "pani niech nas nie traktuje tak nonszalancko"...szkoda że w komisji nie ma kobiet które tabunami na mnie leca..dowod? wchdoze dzis do sztani a jaka slaska sie mnie pyta czy moge je rozpiac sukienke z tyłu? a ine tez tam kobiety były..no lduzie no! ja wszytsko rozumiem..ale by dały yspokoj bezwstydne..nawet na yodze mnie napastowac...może ja sobie nie zycze tak eskpansywnjej, agresywnej kobiecej seksulaności he?:) może by sie zapytały czy ja chce wpierw? to nie nie nie..rewolucja seksualna poszłą w zdecydowanie złym kierunku!:)
sobota, 12 maja 2007
"rome is the city of illusions"
cudownie jest spotkać szaleńców na swej drodze...szczególnie jesli sa znajomymi osoby bliskej memu sercu(bez nazwisk:)! człowiek ma doła..nic mu sie nie chce..tradycyjnie juz w nic się nie mieści...w huj pieniedzy wywalił przez okno lizardu wczoraj:) a juz najmiej to mu sie chce wychodzić na miasto..a szczególnie do do siedliska zła, rozpusty i rozpasanego konsumpcjonizmu jakim jest MANUFAKTURA!!!!!!a tu prosze - jedziesz czynić honory miasta łodzi...i poznajesz człowieka, który przyejżdża z warszawy a to jjest swojski polsko-czeski malcik i serce Ci się raduje..że jednak...że duch hrabala w narodzie nie ginie...
mimo że plułam na koło niedawna to odszczekuje gdyz dzisiaj miałam przyjemnosc obejrzeć RZYM felliiniego i jestem POD WILEKIEM WRAZENIEM (wielkimi literami pisanym:)..genilany film...chyba porzuce naukę do obrony i pościgam dzieła zebrane miszcza felliniego!
I'm to sexy for my cat..
NO.....czasami dzieją się takie rzeczy w klubach o których nie śniło się filozofom..J.....jeśli chodzi o lizard to właściwie...oni by chyba chcieli być takie luksusowe bawim-bawimJi fakt..ochrona super..nawet są jakieś namiastki selekcji ale..i tu zabrzmi okropnie ale ludzie!!!czemu nie ma strict dress code???? I wyszło ze taki ze mnie socjalista że wcaleJ al. Ale na boga..może ja sobie siedząc przy stoliku..ubierając się gustowniue w Halina&Marysia second hands nie życzę widoku kobiety w body w paski na które założone są dzinsy ale tak nieszczególnie że wszystko jej wyłazi...aaaaaaaaaaaaaa cytując bohatera genialnej powiesić J.F. O’Toola „toż to policzek publicznemu dobremu smakowi..taka kobietę należałoby przykladnie wysmagać”....oczywiście rzesza starych, obleśnych typów męskich rączo..jak te jelenieJ pląsało na parkiecie..obłapiając radośnie jedna chętną (jedyną? Bo reszta dziewczyn siedziała przezornie udając że nie widzi zachęcających gestów pijanych starców – ej no dawniej jak k ktoś miał 40 lat to już był taki stary że trumnę mu stalowaliJ ale fakt ta dziewczyna mimo, że jeśli jej gust do adoratorów był kiepski to ubrana była ze smakiem..bo czerwona sukienka..getry i cudnej urody malusia torebeczka...no ale ci kolesie..najlepsze że cała młodzież płci męskiej co to i wygląd i wiek odpowiedni i jak sądzę umiejętności taneczne wiekszeJsiedzi przy stolikach i w przerażeniu obserwuje rozwój wypadków..może jednak te bale na które spraszano młodzież było jednak sensowne mimo ze stała rzesza ciotek i matek pilotujących każdy ruch? I pomyśleć że ci ludzie bezcześcił naprawdędobry koncert..wcale nie bluesowe z świetnymi aranżacjami jak zespoł MEW prawie...ale i tak moim faworytem był uroczy pan który był w lepszym niż reszta sali świecie, i przypieczętował swój sukces towarzyski, zdejmując na scenie koszule... i ja mam zamiar pozwać lizard o straty moralne!!!!!J
czwartek, 10 maja 2007
nobody excpect spanish inquisition...
I spotkanie się odbyło...hmm ..było super!!!!!!!!ha..sama się dziwie..dawno się ludzi nie widziało..jak po rozwodzie..tylko dzieci was łączą ewentualnie opieką nad kotem tudzież legwanem a tu proszę...proszęJ...ale i tak w huj forsy przez okno wywaliłam na czekoladę gorącą w knajpie zanim się na melinę pardon prawie-jak-squat przenieśliśmyJ..ten syndrom hugha granta doprowadzi mnie do ruiny!! !jestem jak mój ojciec który 5 zajebiście drogich zegarków zgubił...ale nie nie pod wpływem gorącej czekolad of course..Jobyło się bez ofiar w ludziach kiedy orzekłam że nie idę ze wglądów zdrowotnych (numer że mam barmicwe chrześniaka mógł nie przejśćJ ale za to był ubaw bo kumpel od meliny robi wieczór kawalerski naszemu drugiemu koledze więc kwestia zapłaty za panią zaproszoną na wieczorek tańcującyJ - bardzo dużo taka pani bierze, nic tylko rzucić moje drogie studia, zakupić strój na bałuckim tudzież górniaku i można pożyćJ– był główny tematem...no bo naprawdę jak ona wejdzie do tego mieszkania to się filmy typu „mam na imię justine” przypomina albo reklamy „la strady’...oczywiście musieliśmy powspominać kultowe już dzieło „ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym”, którym żyliśmy swego czasu bodajże na 2 roku studiów......kto nie widział niech żałuje...tego się nie da opisać i porównać do niczego na świecieJ ale swoją drogą nasza ekscytacja panią striptizerka (główny motyw że na pewno będzie gruba stara bądź będzie dominąJ tez jest właściwe śmieszna...no bo właściwie co w tym ciekawego nie?..ani to klub...ani ona demi moore...jakoś taki klimat jak ze współczesnej prozy rosyjskiej bądź ukraińskiej..nie nie panna młoda nic o ty mnie wieJ
some people think they always right which is quite irritated...
Na życzenie wiernych i zmobbingowanych jak ja, ofiar mego promotora pozwolę sobie przedstawić jego postać..mroczną jak potwór z bagienJ..właściwie jak rok temu 12 ofiar akademickiego systemu nauczania wybierało go to wszyscy byliśmy przejęci i szczęśliwi jakby nas co najmniej manchster united kupił..jak błędnym była owa decyzja przyszło nam wkrótce się dowiedzieć ale było za późno..pociąg ze stacji radegast ruszył...J...liczne arcyzabwne żarciki promotora w związku z tematami naszych prac były na porządku dziennym..kobieca część seminarium widziała seksizm ukryty w wypowiedziach choć mężczyźni udawali że tego nie słyszą..(tak tak najciemniejsze miejsce w piekle jest dla tych co widzieli zło a się nie przeciwstawili jemuJ....ja śmiem twierdzić – i nie mam syndromu ofiary jak jeden nasz kolega co się wszystkiego boi- że padam ofiara największych ataków..za co winie moje dobre austriackie nazwisko...prawdopodobnie mój promotor jest postmodernizofobem...i należało by to zgłosić do jakiejś instytucji! A ten kolega – co się boi- jest artystą – w zespole gra..nie nie takim na weselachJ rockowym...i jak mnie dobrzy ludzie donieśli..w klubie miał koncert jego zespół (za darmo w lizardzie ale zawsze.. no od czegoś trzeba zacząć do kaliskiej nie biorą tak z ulicy!Jkto wie może to drugie arctic monkeys..ale chyba mu ubliżyłam tym samym bo on ich nie lubi (no to zakrawa na grandę, jak do diabła można nie lubić arctic monkeys?:)
środa, 09 maja 2007
so many people twelling me one way, so many people telling me to stay...
Pogoda tragiczna..gdybym była smutną egzystencjalistka, ubraną w czerń i spijającą absynt w oparach haszyszu to pewnie by mi pasowała...wczoraj uświadomiłam sobie, iż nie można na silę wracać do jakiegoś, zamkniętego raz etapu..takie koło naukowe...no raptem przyszło z 10 osob..ale dyskusja szłał niemrawoJ wiec się szybko skończyło..ale oni żyją tym..organizują jakieś badania..przeżywają to wszystko że tekstów ktoś nie czytał..listy robią co kto ma przygotować i to w wkacje!!!..gdzie ma jechać.....mój boże ja się chyba starzeje!!!!!!!!ja idę do esktremalnych metamorfoz niech szybko mi botoks wstrzykują..ale to nie to że ja się nie angażowałam za młodu(w podstawóceJ nie było koła w który mnie byłam..najwieksza trauma wiąże mnie się z kołem biologicznym bo nam jakas swołocz ugotowała żółwie..no grzałkę im (tym żółwiomJ wrzucili..jakaś banda UPA prawdopodobnie z klasy E...u nas był podział - A to była elita (ja tez tam byłam taki wstyd dla mej socjalistycznej tożsamościJ a ci z e........\ciężkie przypadkiJno ale z drugiej strony ugotowanie żółwi to był jakiś..manifest..taka akcja terrorystyczna jak na dubrowce chcieli zwrócić uwagę na opresyjność swego płożenia...nawet w wieku lat 10 można toczyć walkę klasową..J
wtorek, 08 maja 2007
nigdy nie zapisuj sie do koła które chce mieć za członka kogoś takiego jak ty...
Kiedy człowiek zapisywał się na koło naukowe 2 lata temu na studiach robił to nie dlatego że chciał się udzielać...mój boże nie ahahaha paradny pomysłJ cele me były zupełnie inne i nie będę tu ich opisywać bo to blog jest a nie pamiętnikJ na kole wzbudzało się nienawiść bo wszyscy byli o rok młodsi(ROK..to jet baardzo dużoJ ..no dobra ja nie wzbudzałam - koleżanka wzbudzała (zawsze wzbudzaJ bo się mądrzyła ja zaś byłam miła i nagradzając i z uwagą (tak na jodze nam mówią „z uwaga wsłuchaj się w swój oddech wyciągnij skórę z podbrzusza, barki od uszu..”) i uśmiechem wysluchiwałam idiotycznych pomysłów typu – zróbmy gazetę! Ale jak? No gazetę z gazet...komentujmy w naszej gazecie artykuły z innych gazet.....dobra można się teraz śmiaćJpo jednym pokazie filmowym zorganizowanym przez nasze koło którym pokazano w cytrynie dwa urocze filmy jak „vera drake” i w stronę morza” nawet najbardziej zaciekli obrońcy koła uznali że sytuacja jest kurewsko daleko od ok.J i koło zapadło w come.... jednak..gdy usłyszałam w tym roku ze nastąpiła jego reaktywacja, doszłam do wniosku że mogę się na nie przejść bo studia już kończę a ciuchów od cholery (H&M – halina i marysia second hand – wyborny żart kolegi z grodu piasta przed którym chylę czoło – Carol wiesz o kogo chodziJ) i nie ma ich gdzie pokazać (tak tak jestem płytka i powierzhcownaJ ale to co zobaczyłam załamało mnie..bo na kole zaczęto czytać teksty!!!!!!!!!!ludzie..ja przez 2 lata brałam udział w podobnej naukowej perwersji, potem zmądrzałam i teraz mam to robić znowu? Ba! chcieli żeby je kserować? No ludzie ja mam może dobre austriackie nazwisko ale ono nie brzmi rotszyld!J a najgorsze że nawet gazety ani książki ani ćwiczeń z angielskiego nie można sobie wyjąc i się zająć bo zaraz ps fff fukają na koty...no przepraszam bardzo jak człowiek tylko to 3 lata robił na zajęciach to jak odruch pawłowa...Joczywiście wpadli na pomyl gazety..jaki? no proste zaprośmy zwykłych ludzi i oraz politologów i socjologów do komentowania rzeczywistości.....przypomina mi się scenka z sensu życia kiedy sprzątaczka mówi ze pracowała rożnych bibliotekach ale przynajmniej nie pracowała u żydów...
poniedziałek, 07 maja 2007
this boy is so spectacular..not a boy but wealthy bachelor
Poniedziałki..najbardziej znienawidzone dni tygodnia dla mnie kiedys..szczególnie w podstawówce...pamiętam jak dziś mój nieludzki wręcz ryk co niedziela..i nawet porcja animków które leciały o 19 30 (wiec musiałam ubłagać ojca co by zrezygnował z wiadomosci.tak tak wtedy faktów nie było..fakty pojawiły się dopiero jak mur berliński runął runął..) więc jak już obejrzałm te animki („tu kinia tam kinio oboje się przyczynią że dzisiaj bez pieniędzy obejrzysz nas film”) to przystępowałam do pakowania1.fletu poprzecznego2. rzeczy na plastykębyłam wręcz nieudolna jeśli chodzi o muzykę...no ni huja nie zaliczyłam żadnej piosenki za pierwszym podejściem.. na cymbałkach szło jeszcze gorzej a moja mama miała taki presliczny zeszyt z piosenkami z harcerstwa..ona na cymbałakch wymiatała jak penderecki na fortepianie a ja patrzyłam z miną potępieńca na te cholerne cymbałki...a plastyka mój boże..ta biedna nauczycielka do tej pory nie wie że ja to nawet kółka nie wytnę równoJ pfff i potem moje prace dostawały 6..sasasa a wszystko mamusia robiła..zresztą w mojej klasie wszyscy mieli nadambitnych rodzicówJ ale od pól roku cieszę się życiem jak bohaterowie prozy hornbyego..kto czytał lub oglądał „był sobie chłopiec” wie o co chodzi..zawsze to mnie zachwyca w brytyjskich filmach jak widzę hugh granta..on gra bohaterów którymi chciałbym być nic nie robią...wydają forsę rodziców (bądź swoją bo mają jej tyle że mogą wydawać a nie egzystować tylkoJ pija kawy ze starbrucka...siedzą w kawiarniach i przeglądają prasę...ewentualnie idą na sushi a wieczorem do klubu...że by mi się to znudziło????????? Ta jasneJ
bycie postmdoernistycznym dandysem (cyt. jamesona czyli "dziełem sztuki samym w sobie") nie mogłoby się znudzić!!!!
niedziela, 06 maja 2007
rainy day..
no pogoda jak to mówią ludzie - butelkowa:) ale jest tez pozytw..tv sie naprawiło!!!!!!!!!!!!!!!od razu wyszłam z depresji..to chyba źle o mnie świadczy no ale jak obejrzałam dwa odcinki all acces - wesela gwiazd to od razu poziom endorfin w organizmie mi podskoczył:) lepsze niż prozac...
co najbardziej zabawne to zadzwonł do mnie kolega, któy się żeni...mamy sie spotkać i obgadac kwestie jego wesela..dobre nie?:) tu "the best celebrities weddings" a tu moj kolega dzwoni..:)boze..moze sie dowiemy co trzeba ubrac..i co kupić..podobno w japonii mozna wynajac ludzi na wesele..była fajny pomysł ja bym chętnie wynajeła bardzo dużo ludzi bo krewnych mam mało no i jest nadzieja że taki aktor/orka sie nie schla ("na weselu czesto vomit to wam powiem moi mili dobra metoda wypić rosól przed wszytkimi") włsnie.włsnie...kto widiał "weseel" smarzewskiego rozumie mój sarkazm:)
probelm że ja nie ide..ha nie jestem az tak postepowa co by na wesle isc samemu..nawet do bardzo dobrego kumpla..liczę ze sie nie obrazi..no dobra może sie obrazić no ale trudno..sela vie